Dodane: / Autor: Dominik Haak / Kategoria: LGBT+, pozytywna seksualność, seksuologia / Tagi: , , ,
.

lesbijka lesbijki lesbijek lesbijska śmierć łóżkowa lgbt seks seksualność orgazm psycholog seksuolog pozytywna seksualność dominik haak warszawa

,,Lesbijki są szczęśliwsze od innych kobiet’’ – takie nagłówki jakiś czas temu pojawiały się na popularnonaukowych portalach anglojęzycznych. Co stoi za takim stwierdzeniem? Czy rzeczywiście dwie kobiety tworzące związek intymny, w niektórych krajach prawnie usankcjonowany i chroniony, ale np. w Polsce dyskryminowane i narażone na homofobię, mogą być bardziej szczęśliwe, niż ich heteroseksualne koleżanki? Warto pochylić się nad tym zagadnieniem i spojrzeć na nie do strony seksuologicznej. Dlaczego współżycie dwóch kobiet jest bardziej satysfakcjonujące, niż współżycie pary różnopłciowej?

Badania seksuologiczne nad częstotliwością osiągania orgazmów w populacji

Powołuję się na badanie z 2017 roku pt. ,,Różnice w częstotliwości orgazmów u homoseksualnych, biseksualnych i heteroseksualnych mężczyzn i kobiet’’, przeprowadzone na próbie 52 tysięcy dorosłych Amerykanek i Amerykanów. Zgodnie z wynikami, największą częstotliwość występowania orgazmów zgłosili heteroseksualni mężczyźni. Pytano o ilość orgazmów w stosunku do ilości odbytych stosunków seksualnych w ostatnim tygodniu. U mężczyzn było to 95% stosunków ze szczytowaniem, u heteroseksualnych kobiet tylko 65%.

Tymczasem wśród osób nieheteroseksualnych wyniki prezentowały się nieco inaczej. Spośród osób LGB, najrzadziej orgazmy osiągały kobiety biseksualne – było to dla nich 66% stosunków. Mężczyźni homoseksualni szczytowali podczas 89% zbliżeń, a biseksualni 88% – dane są więc zbliżone do częstotliwości orgazmów u mężczyzn heteroseksualnych. Co najważniejsze – 86% stosunków zakończonych orgazmem zadeklarowały lesbijki. Wnioski z badania są więc oczywiste – kobiety homoseksualne mają najbardziej obfite w orgazmy stosunki seksualne, spośród wszystkich grup kobiet.

Kobieta lepiej zrozumie kobietę, jej anatomie i fizjologię

Większą częstotliwość osiągania orgazmów u kobiet uprawiających seks z kobietami, można wytłumaczyć tym, że kobieta potrafi lepiej zrozumieć drugą kobietę. Co za tym idzie – dostosować pozycję i współodczuwać z partnerką, aby doprowadzić ją do orgazmu. Przede wszystkim mowa tutaj o stymulacji łechtaczki, ale także tempie i technice, które są w stanie tak rezonować z cyklem kobiecej seksualności, aby seks był satysfakcjonujący (oczywiście może taki być nawet bez orgazmu).

Badania nad budową łechtaczki zapoczątkowano dopiero w 1966 roku, następnie kontynuowane na większą skalę w 1981 roku. (lądowanie na Księżycu miało miejsce w 1969 roku…) Można więc uznać, że kobieca anatomia seksualna była przez wieki nieznana szerszej publiczności oraz ignorowana. Obecnie jednak, wraz z rozwojem pozytywnej seksualności i aktywnością ruchów feministycznych – każda osoba, nawet nieposiadająca tego narządu, może zyskać wiedzę o jego działaniu i wpływie na osiąganie orgazmu przez kobietę.

Skoro każdy i każda może się nauczyć, jak pieścić łechtaczkę, aby sprawić drugiej osobie przyjemność – skąd tak duża luka między ilością orgazmów heteroseksualnych mężczyzn i homoseksualnych kobiet? Kolejne wytłumaczenie dostarcza socjologia seksualności i analiza patriarchalnego systemu społecznego. Zarówno pornografia, jak i społeczne teorie seksualności, kładą nacisk na osiąganie orgazmu przez mężczyznę. Filmy pornograficzne i popkultura dostarczają informacji o prostocie łatwo osiągalnego męskiego orgazmu. Rzeczywiście anatomia i fizjologia męskich narządów płciowych umożliwiają szczytowanie w sposób szybszy i prostszy, niż w przypadku kobiet. Jeżeli seks heteroseksualny opiera się tylko na kontakcie waginalnym (penetracji), jedynie 35% kobiet jest w stanie osiągnąć orgazm. W przypadku dodatkowej stymulacji oralnej, czy manualnej – liczba ta wzrasta aż do 86%. Założyć należy, że lesbijki w swojej codziennej aktywności seksualnej skupiają się bardziej na pozagenitalnej stymulacji, niż samej penetracji pochwy.

,,Lesbijska śmierć łóżkowa’’ – mit, czy fakt?

Mianem ,,lesbian bed death’’ określa się zjawisko seksuologiczne, w którym w wyniku psychologicznej fuzji (zlania się) partnerek, następuje zamarcie życia seksualnego w związku kobieco-kobiecym. Teoria ta powstała na podstawie badań amerykańskich par z lat 80. Wyniki pokazały, że lesbijki (i kobiety biseksualne) z wieloletnim stażem, uprawiają seks znacznie rzadziej, niż pary heteroseksualne, czy męsko-męskie z takim samym okresem trwania związku. Te badania przyczyniły się do powstania pewnych krzywdzących stereotypów dotyczących związków jednopłciowych kobiet. Skupiały się wokół ich platoniczności i naiwności, odbierając im czysto namiętny, seksualny charakter.

Jak jest naprawdę? Czy rzeczywiście życie seksualne kobiet w związkach jednopłciowych w pewnym momencie zamiera? Wiadomo, że miłość składająca się z intymności, namiętności i zaangażowania; zmienia się z czasem. Udział namiętności znacznie maleje, większość długoletnich par obserwuje więc zmniejszenie się częstotliwości uprawiania seksu. Dodatkowo – seksualność kobiet jest obarczona wieloma społecznymi i kulturowymi nakazami, zakazami. Kobiety uważa się za osoby mniej pobudliwe, bardziej pasywne, które mężczyzna ma zdobywać i przekonywać do seksu. Przez to w związku dwóch kobiet, niektórym partnerkom może być trudno zainicjować aktywność seksualną, czy przenieść ją na inny poziom.

Najbliższym wytłumaczeniem fenomenu lesbijskiej śmierci łóżkowej, jest jednak co innego. W seksie dwóch kobiet, duży procent aktywności to praktyki niegenitalne, a więc niezwiązane z penetracją, czy dotykaniem się narządów płciowych. Wiele badaczek i wielu badaczy może nie klasyfikować takich praktyk, jako seksu, podobnie jak przebadane kobiety w relacjach jednopłciowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.